
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
2014/09/17
Zakochana po uszy
Tagi:
dziecko,
Hel,
lifestyle,
mewy,
morze,
muszelki,
piasek,
plaża,
słońce,
Sopot,
spacer,
szum fal,
zabawa
Przy okazji wczorajszej porannej wizyty w Gdańsku postanowiliśmy spontanicznie skoczyć na plażę w Sopocie - cały dzień przed nami, więc czemu nie??? Pogoda była przepiękna, późne lato ma swój nieodparty urok, a sopocka plaża nas oczarowała. Ja - miłośniczka morza od zawsze, nie mogłabym odmówić sobie tej przyjemności pospacerowania po bialutkim piasku i powzdychania do fal. Czaruś chyba tę miłość odziedziczył po mamie, bo na hasło plaża uśmiecha się zawsze od ucha do ucha - choć mam tę świadomość, że nie tyle bezkres morza jawi mu się jako cud i potęga natury, a raczej plaża jako bezkresna piaskownica ;-)


2014/09/08
Ukryty świat
Tagi:
azyl,
domek nad jeziorem,
dziecko,
jezioro,
kominek,
kot,
lenistwo,
łódka,
ognisko,
przyroda,
rowery,
rozrywka,
spacery,
ucieczka,
wypoczynek,
zabawa,
zapomnienie

Mamy rodzinnie taki domek. Na uboczu, nad jeziorem, wśród lasów i łąk. Gdy byłam nastolatką, na początku nie lubiłam tam jeździć - bo za nudno, nic się nie działo, daleko od miasta. Potem zaczęli przyjeżdzać okoliczni mieszkańcy ze swoimi campingami, rozbijali namioty na plaży, organizowali ogromne ogniska z dyskotekami. Takich letnich nocy się nie zapomina. I uciekania po ciemku przez okno na plażę. W tajemnicy przed rodzicami. Był też ośrodek dla sportowców z prawdziwą wielką salą gimnastyczną, boiskami do koszykówki, przyjeżdzały drużyny przystojnych chłopaków, trenowali pod naszymi oknami i też organizowali dyskoteki ;-) I już mi się podobało :-) Pływałam łódką, kąpałam się każdego lata w jeziorze i wylegiwałam na plaży, przesiadywałam wieczory na pomoście zawierając znajomości z okolicznymi, biegałam, jeździłam na rowerze, grałam w kosza...
Podrosłam. Minęło baardzo wiele lat, nie ma już sportowców, dyskotek - ani w ośrodku, ani na plaży. Tereny pod namioty zajmowane są przez nielicznych, z powrotem jest spokojnie i.. nudno. Ale teraz uwielbiam tu przyjeżdżać. Uciec od miasta, rozpalić grilla, spacerować całymi dniami albo siedzieć godzinami na trawie i gapić się na jezioro. Delektować się tą przestrzenią. I ciszą. A wieczorem grzać się przy kominku. Priorytety się zmieniły. Eh... starzeję się chyba..